Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poczytam sobie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poczytam sobie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2015

Po rozum do* ....Minecrafta?

"To taka przygodowa książka i jak się lubi Minecrafta. I poucza trochę. Poucza np., żeby nie być dla innych niemiłym, bo może się to źle skończyć. Główny bohater na początku był niefajny i tylko grał i niszczył innym zabawę. A potem trafił do Minecrafta (bo jego tata był wynalazcą) i sobie musiał radzić i to było trudne. I zyskał przyjaciół. A wcześniej nie miał przyjaciół bo był niemiły."- tyle Potomek.


Moim zdaniem można sobie tego typu książki darować, ale że Potomek wielkim miłośnikiem Minecrafta jest i zasadniczo nie tylko strzela tam i zabija, ale też coś czasem zbuduje - książka została mu zakupiona. Przeczytaliśmy razem pierwszy rozdział, po którym stwierdziłam, że jestem za cenzurowaniem lektur swoich dzieci oraz że pierwszy raz czytać Potomkowi zabronię. Okropny główny bohater, język dla 8-latka zupełnie nie odpowiedni, fabuła dziwna. Sama prebrnęłam przez kolejne dwa rozdziały i zdanie jednak zmieniłam.
Nadal uważam, że nie jest to bardzo wartościowa pozycja, nadal nie podoba mi się użyty w niej język i wolałabym, żeby Potomek wybierał inne lektury - skoro jednak wybrał książkę taką, a nie inną hmmm...niech czyta. Staram się jednak po skończeniu każdych 3 rozdziałów porozmawiać o treści, sprawdzić co z nich wyciągnął i zrozumiał i......delikatnie podsuwać inne książki;)
Cóż - pewnikiem nie raz jeszcze Potomek wybierze coś, po co sama bym nigdy nie sięgnęła - na razie cieszę się, że czyta  - czyta samodzielnie, chętnie, treść rozumie i wnioski wyciąga.
Minecraft (prócz Inwazji jest jeszcze 2 tom pt. Bitwa - a w przygotowaniu t.3 Koniec) jest ostatnio jedną z ulubionych pozycji Potomka - ja nie umieściłabym jej na swojej liście....1000 ulubionych książek dla dzieci na żadnej pozycji;)


* idea bycia początkowo wrednym dla istot słabszych, a następnie, za sprawą trafienia do ich środowiska naturalnego - zmiana postępowania o 180 stopni -  skojarzyła mi się z filmem "Po rozum do mrówek" - ten film (w odróżnieniu od książek dziejących się w świecie Minecrafta) zdecydowanie polecam.

Minecraft Inwazja. Powieść przygodowa inspirowana grą Minecraft. Mark Cheverton. Wydawnictwo Wilga 2014

niedziela, 8 lutego 2015

Przeżyj przygodę, któej nie przeżył nikt, czyli "Tappi. O tym jak na Szepczący Las padł czar"








Tym razem w całości oddaję głos Potomkowi – Tappi to jeden z jego ulubionych bohaterów literackich, przeczytał wszystkie wcześniejsze tomy ego przygód i myślę, że wie chłopak co mówi :) :
„W Szepczącym Lesie zapanował smutek, bo Zła wiedźma zrobiła zły czar i wszyscy mieszkańcy zrobili się ponurzy, smutni i niemili i trzeba było z Wiedźmą porozmawiać żeby zdjęła czar. Można wybierać różne drogi i mieć różne przygody i można sobie wybierać które się chce i układać swoją przygodę. Różne zwierzaki proponuję przejście na różne strony (nie tylko zwierzaki ale czasem tak) i wybiera się np. jeżeli chcesz, żeby Tappi przegonił skrzata to idź na stronę jakąś tam, a jeżeli chcesz, żeby z nim porozmawiał to idź na jakąś tam inną. I tak do końca. I można sobie wrócić jak nam się nie spodoba, albo czytać kilka razy i mieć zawsze inna książkę.
Książkę bardzo bym polecił jak się lubi przygody. Czasem Tappi grozi, ale jest dyplomatyczny  (?!)”

Tappi. O tym jak na Szepczący Las padł czar. Marcin Mortka. Wydawnictwo Zielona Sowa. 2015
Inne:
Przygody Tappiego z Szepczącego Lasu. Marcin Mortka. Wydawnictwo Zielona Sowa. 2012
Podróże Tappiego  po Szumiących Morzach. Marcin Mortka. Wydawnictwo Zielona Sowa. 2013
Wędrówki Tappiego po Mruczących Wzgórzach. Marcin Mortka. Wydawnictwo Zielona Sowa. 2014

niedziela, 20 lipca 2014

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie - Raj!



Tym razem nie typowo pro Potomkowo, ale zabrać tam siebie - każdego siebie - polecam gorąco!

Stuttgart, Schlossplatz
Do Stuttgartu wybierałam się na koncert Van Morrisona (sam koncert to osobna historia – dziiiiiiwny artysta – nie muzycznie: z legendą się nie dyskutuje;), ale jako osobowość sceniczna – hmmmm. Nie o tym jednak post) a jako, że nic o mieście nie wiedziałam, a miałam tam spędzić kilka dni, postanowiłam pogrzebać w Internecie w poszukiwaniu lokalnych atrakcji. Szybko natknęłam się na zdjęcia Miejskiej Biblioteki. Oddana do użytku w 2011, zaprojektowana przez koreańskiego architekta Eun Young Yi – robi niesamowite wrażenie! i już wiedziałam co MUSZĘ! zobaczyć na własne oczy.
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Już z zewnątrz olbrzymi, 9 kondygnacyjny budynek onieśmiela swoją monumentalnością, ale także  - przynajmniej mnie – wycisza swoim minimalizmem. 
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Po wejściu do wnętrza wrażenia jakie ogarniają na zewnątrz, tylko się potęgują. Ogrom i wszechogarniająca biel. I cisza. 
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Wrażenia estetyczne powalające, ale to co zaimponowało mi równie silnie to…przyjazność tej biblioteki. Można swobodnie poruszać się po wszystkich poziomach budynku i korzystać z niemal wszystkich pomieszczeń, można siedzieć i czytać, ale można też leżeć. 

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie
Można korzystać z księgozbioru i z zasobów biblioteki muzycznej i audiowizualnej, można grać na „niemym pianinie” i korzystać ze studia nagrań, można przeglądać plakaty w tzw. artetece.

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, nieme pianino

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, sztuka
 Wszystkie informacje o księgozbiorze i położeniu poszukiwanej pozycji można szybko odnaleźć w komputerowych katalogach gęsto rozsianych na każdym poziomie przy regałach, na każde piętro  można się dostać schodami ale także szybkobieżnymi windami.
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie

Najbardziej zachwycający był dla mnie dział dziecięcy. Zajmu je całe piętro i w pełni dostosowany jest do małego czytelnika.  Jest kolorowy, pełen zakamarków w których można usiąść wśród książek czy nawet położyć się, skorzystać z komputera czy pobawić. Można nawet pojeździć wśród regałów na hulajnodze i nikt nie zwraca uwagi, że robi się coś niestosownego. Wiele ścian pomalowanych jest kolorową farbą tablicową więc do woli można mazać po nich kredą. Echhhhh
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,
Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy,

Miejska Bibloteka w Stuttgarcie, dział dziecięcy, stoisko komputerowe

A na ostatnim poziomie znajduje się kawiarnia w której w ramach aktywizacji zawodowej i integracji pracują wyłącznie upośledzeni podopieczni Stuttgardzkiego Caritasu.
Jak pisałam: cudowne miejsce!